Uncategorized

Zanim pozwolę ci wejść, Jenny Blackhurst

IMG_20180605_185340_357

Zanim pozwolę ci wejść, to powiew świeżości wśród kryminałów. Opowiada historię trzech kobiet, których przyjaźń wydaje się niezniszczalna, osadzona bowiem została na trudnych, traumatycznych i jednocześnie spajających ich więź wydarzeniach z przeszłości. Poznajcie Kate ー młodą, wykształconą psycholog, Eleanor ー matkę dwójki małych dzieci i Beę ー na pozór szaloną imprezowiczkę, ceniącą najbardziej spokój i dobrą książkę.

To historia o przyjaźni i sile kobiet, o tajemnicach i mrocznej, stygmatyzującej przeszłości, w końcu o związkach, trudach macierzyństwa, zdradach i problemach dnia codziennego. To kryminał stanowiący plejadę ludzkich nieszczęść, ale i radości, wspólnego rozwiązywania problemów i bezgranicznego wsparcia.

Kate jest cenioną w środowisku psycholog. Pewnego dnia rozpoczyna u niej terapię Jessica Hamilton, która pogrywa z nią, próbuje wyprowadzić ją z równowagi i co najstraszniejsze zniszczyć życie Kate i jej przyjaciółkom. Główna oś fabularna oparta jest na wciąż budowanym napięciu oraz niepewności odnośnie działań niezrównoważonej kobiety.

Język powieści jest bardzo lekki, dynamiczny i wciągający. Zanurza nas w wir historii nie pozwalając się od niej oderwać. Jedną z największych zalet Zanim pozwolę ci wejść są wielowymiarowe, złożone i intrygujące postaci, borykające się z problemami bliskimi współczesnym kobietom takimi jak: skupienie na pracy, macierzyństwo, czy próba odbudowania swojego życia po przebytej traumie.

Powieść zawiera także wiele ważnych wątków pobocznych. Przede wszystkim uderzyły mnie trudne przeżycia Eleanor podczas wychowywania dwójki małych dzieci. To przykra opowieść o nieobecnym i wiecznie zmęczonym mężu, uciekającym od domowych obowiązków. Mężczyzna nie tylko nie okazuje wsparcia żonie, ale i na każdym kroku ją krytykuje. Permanentne zmęczenie i wyrzuty sumienia spowodowane poczuciem bycia złą matką wyniszczają Eleanor i sprawiają, że czuje się coraz gorzej.

Powieść podejmuje nie tylko wątki macierzyństwa, ale i przemocy seksualnej, zdrad, uprawiania seksu tylko po to, by zyskać chwilową kontrolę nad drugim człowiekiem i ułudę kontrolowania własnego życia. Pod względem obyczajowym skrupulatnie wyłania wiele współczesnych problemów, jednak pod względem cech dobrego thrillera czegoś mi zabrakło. Precyzyjnie budowane napięcie przez całą powieść w najważniejszym momencie gdzieś się ulotniło, sprawiając, że historia o dużym potencjale stała się dobra, ale nic ponadto. Oczekiwałam lepiej poprowadzonej akcji w kulminacyjnym momencie powieści, mimo wszystko uważam, że to wątki drugoplanowe stanowią o sile tej historii, sprawiając, że nie jest pustą zbitką emocjonalnych wrażeń, a staje się wnikliwą analizą współczesnych zjawisk.

Moja ocena: 3,5/5

Mariola, booksmyname

 

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Albatros

albatros

 

Reklamy
RECENZJE

Nawiedzony Dom na Wzgórzu, Shirley Jackson

IMG_9317-01Stare domy skrywają mroczne tajemnice, przyciągają wbrew naszej woli, kuszą melancholijnym klimatem, zakurzonym strychem z pamiątkami czy ciemną biblioteką, pełną opasłych tomów i dzienników. Wkroczenie do Nawiedzonego Domu na Wzgórzu Shirley Jackson jest pułapką niosącą nieodwracalne w skutkach konsekwencje i zmieniającą wszystkich, którzy odważą się w nim zostać na dłużej.

Powieść gotycka z lat 50. to klasyka gatunku, wydana ponownie przez wydawnictwo Replika w twardej oprawie, z niesztampową i przykuwającą wzrok okładką, która zadowoli każdego książkoholika, zwracającego szczególną uwagę na aspekt wizualny. Jednak schemat historii może stwarzać wrażenie oklepanego i dobrze znanego, zwłaszcza fanom powieści grozy. Czy nie spotkaliście się już z szalonym doktorem i grupą zapaleńców tropiących duchy? Nawiedzonym domem, trzaskającymi drzwiami i samoistnie spadającymi przedmiotami? Jeśli tak, to zapewne zapytacie, co w tej powieści jest wyjątkowego? Co sprawiło, że tysiące ludzi na całym świecie nie mogło się od niej oderwać i przestać o niej dyskutować?

Doktor Montague specjalizuje się w śledzeniu zjawisk paranormalnych. Zbiera ekipę osób, z którymi bada owiany złą sławą Dom na Wzgórzu. W jej składzie znajduje się nieśmiała Eleanor, ekscentryczna i pewna siebie Theodora oraz przystojny i przebiegły spadkobierca posiadłości – Luke. Szybko łapią dobry kontakt, spędzają wspólnie czas, grając w karty, pijąc koktajle i jedząc pyszne potrawy przygotowane przez panią Dudley.

Jednak z czasem ich relacje ulegają zmianie, wkrada się między nich zazdrość, pojawia się mnóstwo uszczypliwości, pobłażliwych uśmiechów i sarkastycznych uwag. Dom powoli i ledwo zauważalnie zmienia bohaterów, wydobywając ich najgorsze cechy i ludzkie słabości, demaskując ich własne wyobrażenie o sobie, weryfikując opowiadane przez nich historie, stawiające ich w dobrym świetle.

Przez powieść się płynie za sprawą lekkiego języka pisarki, który ciągle każe nam się zastanawiać, czy to co dzieje się jest realne, czy może tylko wydarza się w głowie jednej z głównych bohaterek? Narracja naładowana jest emocjami, wprowadzającymi dezorientującą atmosferę, przerażenie oraz wątki melodramatyczne. To język pełen sugestii, gra z czytelnikiem, polegająca na tym, by wyłapał jak najwięcej niepasujących elementów i szczegółów, mających pomóc w odkryciu tajemnic Domu na Wzgórzu. Domu, który zdaje się być osobnym bytem, żyjącym organizmem, wchłaniającym i zawłaszczającym całą znajdująca się w nim energię.

Akcja toczy się bardzo powoli, prowadzona narracja sieje mętlik, jednak co ciekawe, przynajmniej u mnie nie wywołała strachu. Być może przesądza o tym skupienie  się autorki na psychologicznej kreacji bohaterów, a groza, która z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej się nawarstwia jest subtelna i nie powoduje zbyt dużego uszczerbku na nerwach czytelnika. Dlatego jeśli spodziewacie się silnych i wstrząsających emocji, po których nie będziecie mogli zasnąć, ta historia z pewnością Wam tego nie zapewni. Nie zmienia to jednak faktu, że historia zawiera wiele przerażających wątków, a próba ich wizualizacji przyprawia o dreszcze. Tym bardziej jestem ciekawa, jak wypadnie serial wyprodukowany przez Netflixa na podstawie powieści, który ukaże się jeszcze w tym roku. Książka jest godna uwagi dla wszystkich fanów gatunku, lubiących psychologiczne gry i manipulacje oraz nieoczywiste zakończenia.

Moja ocena: 3,5/5

Mariola, booksmyname

 

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Replika

wydawnictwo replika_nowy logotyp

 

 

 

RECENZJE

Uśpione królowe, Hanna Greń

IMG_9287-01

Uśpione królowe, to powieść, która mogłaby zaliczać się do pierwszorzędnych kryminałów, wartych poznania przez wszystkich fanów gatunku, gdyby nie kilka nieudanych zabiegów językowych oraz denerwującego zachowania bohaterów, sprawiającego, że historia w większym stopniu irytuje niż ciekawi.

Przygodę z twórczością Hanny Greń rozpoczęłam od serii Polowanie na Pliszkę (tutaj znajdziecie recenzje Jak kamień w wodę oraz Światełko w tunelu), które z pełną odpowiedzialnością mogę porównać do stylu, w jakim tworzyła Joanna Chmielewska. Przerysowany i przewrotny humor, zaplątana i nieprzewidywalna akcja oraz wielowymiarowi bohaterowie sprawiali, że od serii nie można się było oderwać.

Uśpione królowe są początkiem Wiślańskiego cyklu i odrobinę wyłamują się z tego schematu. Powieść jest intrygująca, mroczna i momentami brutalna, a opisywane zbrodnie obrzydliwe i potworne. To materiał na przerażającą i mrożącą krew w żyłach historię, a to wszystko za sprawą Sprzedawcy snów – seryjnego zabójcy, który atakuje raz w roku młode kobiety. Ofiary różnią się wyglądem i osobowością, ich wybór wydaje się zupełnie przypadkowy. Przed śmiercią są torturowane i gwałcone z niezwykłym okrucieństwem. Mężczyzna za każdym razem pozostawia przy nich ten sam list: Sprzedałem jej sen. Cudowny, wieczny sen. Przedtem grzeszyła, teraz śpi szczęśliwa. Odkupienie przez cierpienie, sen przez śmierć”.

Zagadkowa wiadomość to jedyny trop w śledztwie prowadzonym przez nadkomisarza Konrada Procnera i komisarza Marcina Cieślara. Jednak ujęcie sprawcy jest wyjątkowo trudne, gdyż poza tym dowodem mężczyzna doskonale zaciera wszelkie ślady, które mogłyby go zidentyfikować. Śledztwo nabiera rozpędu w momencie poznania przez policjantów dwóch niezwykłych i intrygujących kobiet, Zeny i Petry. Jak się później okazuje, obie związane są w jakiś sposób ze sprawą mordercy…

Historię poznajemy z wielu perspektyw, najbardziej interesująca jest ta widziana oczami Sprzedawcy Snów, pozwalająca na wniknięcie w jego myśli, kierującej nim motywacji,  a także odtwarzająca jego dzieciństwo. Jednak motyw przestępstwa i prowadzonego śledztwa jest drugorzędny. Na pierwszy plan wysuwają się przygody miłosne głównych bohaterów, ich skomplikowana przeszłość oraz problemy, z jakimi się borykają, co zamienia powieść w romans z wątkiem kryminalnym w tle. Nie byłoby to zarzutem, gdyby nie ciągłe rozmowy i nawiązania par do seksu. Czytanie na co drugiej stronie niesmacznych żartów i wypowiedzi z podtekstami z czasem robi się żenujące i irytujące.

Nie wiem, czy dzięki temu powieść miała stać się bardziej nowoczesna lub interesująca, jednak zabieg ten przyniósł odwrotny efekt. A przyczynił się do tego także język, którym posługują się główni bohaterowie:

„Darek parsknął śmiechem, a Konrad zrobił groźną minę.
– Uważaj, mówisz do szefa zespołu! Jesteś pode mną…
– Nie w tej chwili – przerwała mu z niewinną miną. – Może później, jak już będziemy sami…
Zaskoczyła go. Nigdy dotychczas nie robiła żadnych frywolnych uwag na temat ich życia intymnego i rumieniła się, gdy robił to ktoś inny.”

Dobrze zapowiadający kryminał zamienił się w miłosną papkę. Mimo wszystko powieść czyta się bardzo szybko i planuję sięgnąć po kolejne książki Hanny Greń, wierząc, że ta jest jedynie wypadkiem przy pracy.

Moja ocena: 2,5/5

Mariola, booksmyname

 

RECENZJE

Efekty uboczne, Michael Palmer

IMG_7450-02

Główna bohaterka powieści, Kate Bennet, to zadziorna i ambitna lekarka. Pełna pasji i energii, twardo stąpa po ziemi i zna swoją wartość w świecie, w którym głos kobiet nie zawsze ma znaczenie. Upór i odwaga młodej patolog niekoniecznie są pozytywnie odbierane przez jej męża, Jareda, skupionego na jak najszybszym założeniu rodziny oraz rozwoju własnej, politycznej kariery.

Czytaj dalej „Efekty uboczne, Michael Palmer”